Bezpieczeństwo w mieście ………z punktu widzenia bezpieczeństwa biznesu

Kolejny artykuł jaki ukazał się w czasopiśmie A&S Polska z którym mamy przyjemność współpracować

Utarło się już że po każdym zamachu terrorystycznym jaki mamy w Europie różni specjaliści jak mantrę w telewizji mówią co robić w przypadku tzw. active shooter-a

Oczywiście nie należy bagatelizować zagrożeń terrorystycznych ale póki co żyjemy (i oby tak zostało) w kraju który jeszcze nigdy nie został zaatakowany stąd chciałbym w myśl zasady „koszula bliższa ciału” skupić się na innych zagrożeniach z jakimi spotykamy się w mieście a jakie mogę dla nas czy naszej firmy przynieść katastrofalne wręcz skutki

Nie tak dawno z uwagi na pewien projekt miałem przyjemność przez parę miesięcy podróżować PKP  na linii Warszawa-Kraków-Warszawa, starałem się przy okazji tej podróży wybierać tzw otwarte przedziały bo nie sposób było się tam nudzić a to z uwagi na opowieści.

Nie trzeba się mocno starać by w pociągu zwłaszcza od tzw. korpo ludków wyciągać informację – wystarczy słuchać by dowiedzieć się o:

- kondycji finansowej firmy

- zarządzie firmy

- prowadzonych rozmowach/negocjacjach ze szczegółami strategii

- przygodach towarzyskich

- hasłach do laptopów (wpisywane przy wszystkich)

- innych problemach także prywatnych.

Należy wyraźnie podkreślić że konkurencja uwielbia takie środowisko jak pociąg i płaci duże pieniądze firmą doradczym z mojej branży by zdobywać informację które mogą mieć duży wpływ na ich biznes.

Zdaje sobie sprawę że nadal dla większości Polaków brzmi to wirtualnie ale informacja stała się w obecnych czasach dobrem za które się płaci potężne pieniądze.

Kolejny przykład – Warszawiacy na pewno wiedzą gdzie leży tzw. Mordor – dla nie wtajemniczonych to dzielnica biznesowa w okolicy Galerii Mokotów

Wystarczy się wybrać w porze lunchu do okolicznych knajp i słuchać – dowiemy się wszystkiego co chcemy na temat interesujących nas firm a gdy jeszcze trochę „pociągniemy za język” to okaże się uda nam się zdobyć dane wartości milinów euro w ciągu 30 minut za cenę spaghetti carbonara

Opisane powyżej przykłady są typowymi wyzwaniami jakie stawiają dla nas ośrodki miejskie czy też zbiorowa komunikacja, kierowane najczęściej modą firmy i korporację wydają znaczne sumy na szkolenia antyterrorystyczne a zapominają o czymś co może doprowadzić ich na skraj przepaści.

 

Kolejny przykład wyzwań miejskich vs bezpieczeństwo biznesu to tzw. socjotechnika

Zdradzę pewien scenariusz – niby nie odkrywczy ale działający niezawodnie od lat.

Wystarczy wejść do biurowca gdzie mieści się nasz cel i w męskiej toalecie zostawić jakiś świetnie wyglądający pendrive.

Jako że 99% mężczyzn to miłośnicy gagetów (wliczając mnie) mamy dużą szansę że szczęśliwy znalazca będzie chciał go szybko sprawdzić podłączając do komputera w firmie a wtedy już jest nasz….;)

Dzięki temu zyskujemy prawie nieograniczony dostęp do komputera a także sieci firmy jaka nas interesuje.

Tego typu scenariuszy mamy dosyć dużo gdyż przeprowadzając fizyczne testy penetracyjne na zlecenie klientów wielokrotnie udowadniamy że nie trzeba bardzo wysublimowanych metod by zdobyć interesujące nas informacje.

Zdaje sobie sprawę że te „opisane zagrożenia miejskie” są trochę inne niż te do których przywykliśmy – mam na myśli terroryzm czy też zwykłą przestępczość przeciwko mieniu ale porównajmy skutki 2 zdarzeń:

  • kradzież portfela (częsta sprawa w mieście) – tracimy dokumenty, pieniądze i karty – pomijając sprawę straty pieniędzy (raczej nikt nie nosi już dużych sum) to stracimy głównie czas na blokowanie kart, zastrzeganie starych dokumentów a także wyrabianie nowych.
  • Zdobycie informacji na temat romansu dyrektora finansowego firmy x (np. w sytuacji opisanej powyżej tzn. w pociągu) – Pan dyrektor prawdopodobnie nie będzie chciał by ujawniono jego rodzinie szczegóły romansu i zgodzi się na współpracę dzięki której firma y główny konkurent firmy x będzie miała zapewnioną przewagę informacyjną na lata.

 

Jak widzimy z powyższego porównania zagrożeń miejskich większość na czytelników z pewnością się zgodzi że woli stracić portfel

 

Zdaje sobie sprawę że nie omówiłem tutaj wielu zagrożeń jakie mogą nas dopaść w mieście a jakie mogą mieć duży wpływ na nasz biznes – chciałem jednak zaszczepić w czytelnikach pewną myśl a mianowicie by kierować się zdrowym rozsądkiem a nie modą.

Nie mogłem wprost się nadziwić jak pewna duża firma prosiła mnie o szkolenie które miało tylko polegać na ochronie przed tzw active shooter i sytuacjami zakładniczymi (tak jakby były one w Polsce na porządku dziennym) a na moje pytanie o inne problemy stwierdził że nie są one „trendy” a pracownicy chcą poczuć się jak w filmie.

 

Na zakończenie – warto po prostu przestać kierować się modą a zacząć zdrowym rozsądkiem bo miasto jest znakomitym środowiskiem w którym czyha bardzo dużo zagrożeń dla ludzi biznesu.