Stalowa Wola – nie ekspercki głos w dyskusji

Najpierw parę faktów:

20.10.2017 po godzinie 15.00 mężczyzna w wieku 27 lat zaatakował gości galerii handlowej w Stalowej Woli, 8 osób zostało rannych z czego jedna zmarła.

Mężczyzna był trzeźwy, ma żonę, dziecko i jest w trakcie rozwodu – tyle wiemy na dzień dzisiejszy bo za pewne za parę miesięcy poznamy więcej faktów jakie zostaną ustalone.

Jak to już zwykło bywać chwilę po zdarzeniu pojawiły się setki jeśli nie tysiące ekspertów krytykujących działania ochrony CH (centrum handlowe) a także proponujących rozwiązania by takie sytuacje nie powtórzyły się już nigdy.

Ten wpis nie ma bynajmniej bronić pracowników ochrony – agencje ochrony dostatecznie zniszczyły reputację branży i byłbym ostatnią osobą która chciałaby ich bronić, ma jednak na celu wskazać jak łatwo u nas do głosu dochodzi serce a nie rozum.

Wracając do moich ulubionych ekspertów vel biegłych których opinie zalały media wraz z internetem to wskazywali oni że nieszczęście które wydarzyło się w Stalowej Woli jest winą ochrony bo przecież pracownicy AO (agencji ochrony) powinni zareagować szybko i sprawnie tak by napastnik nie zdążył wyrządzić krzywdy.

Pozwolę sobie zatem na małą polemikę z Wami

Krytyka nr 1 – „ochrona nie była przygotowana”

Szanowni eksperci – jest podstawowa złota zasada w bezpieczeństwie o której nikt z Was nie raczył nawet powiedzieć/napisać i brzmi ona tak:

  1. Co chronimy?
  2. Przed czym chronimy?
  3. Jak chronimy?

Jeśli zadacie sobie odrobinę trudu i porozmawiacie z ludźmi którzy w ochronie CH spędzili lata to dowiecie się jakie są tam typowe problemy i tak możemy parę wskazać:

  • drobne kradzieże
  • włamy do samochodów
  • zakłócenia porządku
  • sprawy safety

Znając zatem co jest głównym powodem bólu głowy dla AO w CH wspomniane agencje ochrony wraz z zarządzającymi CH tak ustawiają system ochrony by mógł zmierzyć się z typowymi zagrożeniami.

Jeśli mnie pamięć nie myli nigdy wcześniej w naszym kraju nie było przypadku podobnego jak w Stalowej Woli więc Panowie eksperci jak możecie oczekiwać że system ochrony będzie gotowy na takie zagrożenie?

Oczywiście zaraz może paść argument że przecież należy przewidywać i być gotowy na wszystko ale tu do głosu dochodzi biznes.

Po prostu inwestować w coś co się nie przyda latami nie spina finansowo i choć wiem jak to brzmi to trzeba sobie zdać sprawę że to pieniądz rządzi i nikt nie zainwestuje milionów na ochronę w kraju gdzie nie ma zamachów a kultura bezpieczeństwa jest prawie żadna.

Rozumiem że należy spodziewać się niespodziewanego ale tak jest tylko w kinie.

Krytyka nr 2 – „ochroniarze uciekli lub zniknęli”

Nie wiem czy to jest prawda ale nawet jeśli pracownicy ochrony tak się zachowali to zadajmy sobie pytanie dlaczego

Eksperci podają w mediach że przecież sztuki walki, obezwładnienie przeciwnika itp

Proponuję małą zabawę – uczono mnie jej za granicą – 2 osoby z tego jedna z dwoma czerwonymi markerami (napastnik miał dwa noże) i próba walki

Zapewniam Was że osoba próbująca się bronić będzie całą pomazana.

Dodajmy do tego że pracownicy ochrony są słabo opłacani i ryzykowanie życia za 15 zł po prostu nie ma sensu z ich punktu widzenia i wcale nie należy tego potępiać.

Na zakończenie tego punktu dodam że cywilizowanym świecie bezpieczeństwa przyjmuje się że należy w walce mieć przewagę 1 poziomu więc jeśli napastnik w Stalowej Woli miał noże vel bagnety więc ochrona powinna mieć broń ostrą lub potężną przewagę liczebną

Krytyka nr 3 – „Szybkie zmiany”

Pojawiają się coraz bardziej kuriozalne pomysły ekspertów – ten lubię szczególnie i brzmi „wyposażyć pracowników ochrony w CH w siatki do obezwładniania potencjalnych napastników”, postuluje się szkolenia a’la komandos by mogli gołymi rękoma pokonać każdego napastnika, brakuje tylko postulatów by dać im też psy służbowe na stan wraz z budami.

Pytanie tylko co będzie jeśli kolejny napastnik zamiast noża użyje gazu, czy ta siatka pomoże ?

Otóż nie i nigdy nie można działać w taki sposób, ważne jest podejście systemowe proaktywne a nie reaktywne

Nikt z ekspertów nawet nie zająknął się nt. szkoleń dla operatorów monitoringu z tzw body language, sam przeszedłem dwa takie a mój dobry znajomy i jeden z współtwórców tej metody z Izraela udowodnił osobiście jej skuteczność udaremniając wiele lat temu porwanie samolotu (można o tym przeczytać w necie)

Szacuje się że wspomniana metoda jest skuteczna w ponad 95% i wykorzystywana jest masowo m.in w Izraelu, jak do tego dodamy odpowiednia szkolenia dla pracowników ochrony, odpowiednie ich wynagrodzenie i jeszcze parę punktów to może może uda nam się zminimalizować ryzyko podobnych zajść.

Przecież dziś atak z użyciem noża, jutro gazu a po jutrze???

Tak na zakończenie

Experci vel biegli – jest takie powiedzenie które Wam dedykuje – co robi anglik w czasie kryzysu?

Odpowiedz brzmi: idzie na herbatę

To rada dla Was – zdaje sobie sprawę że na bezpieczeństwie zna się każdy u nas ale może warto zastanowić się czasami nad tym co mówimy więc zapraszam na herbatę-ochłońcie

Mam ponad 20 lat doświadczenia z pracy w wielu miejscach Świata i nie nazywam siebie ekspertem a mój wpis jest moją osobistą subiektywną opinią na temat tego co się dzieje